facebook/TumskaNova twitter/TumskaNova

Nowe smaki na mapie Płocka

Zanim postanowiłam odwiedzić nową knajpkę na Starówce, docierały do mnie tylko przychylne o niej opinie. Choć funkcjonuje w Płocku dopiero od  połowy grudnia 2018 roku już skradła serca wielu płockich smakoszy włoskiej kuchni.

 

„Piccantino” bo o niej właśnie mowa,  to nowa knajpka w małym, kameralnym lokalu przy ul. Synagogalnej  (wcześniej był tam „Garaż”). Prowadzi ją polsko – włoskie małżeństwo:  Magda, piękna Polka z Siecienia pod Płockiem i Ettore, Włoch ze słonecznej Kalabrii. Taka mieszanka naszego rodzimego uroku z włoskim temperamentem musi być ciekawa i … pyszna, także w kuchni.

A historia Państwa De Giorgio z pozoru jest całkiem standardowa. 14 lat temu Pani Magda spędzała wakacje we Włoszech.  Ettore De Giorgio był dyrektorem hotelu, w którym się zatrzymała, chwilę ze sobą rozmawiali, ale to wystarczyło, aby nastąpił ciąg dalszy. Pan Magda po urlopie wróciła do Polski, a Ettore…. po kilku miesiącach zjawił się w Siecieniu. Pobrali się, zamieszkali we Włoszech, urodził się dziewięcioletni dzisiaj syn. Mąż Pani Magdy zamienił branżę hotelarską na gastronomię i otworzył w nadmorskim miasteczku Soverento dwie duże restauracje oraz niewielki hotel. Po 10-ciu latach emigracji tęsknota za Polską, za rodziną była na tyle silna, że postanowiłam wspólnie z mężem wrócić do kraju. Nie wyobrażałam sobie życia poza Polską, poza Płockiem” – mówi Pani Magda. Na początku listopada 2018 r.  wrócili do Polski  i tak wszystko się zaczęło. Odkryli we wrześniu mały lokal przy ulicy Synagogalnej, który spełniał oczekiwania Ettore. Po ponad miesięcznym  remoncie   i wizytach w urzędach, udało się. Powstało „Piccantino” i 19 grudnia ub. r. w samo południe  w lokalu pojawili się pierwsi goście. Potem przychodzili następni i następni, a wieść o włoskiej knajpce –  bez kosztownej reklamy, bilboardów, ulotek czy spotów – szybko rozeszła się po mieście. Z każdym dniem gości było coraz więcej. Stres jaki mi towarzyszył podczas obsługiwania pierwszych gości był nie do opisania. W głowie mnożyły się nam pytania: Czy stół dobrze nakryty? Czy są wszystkie sztućce? Czy będzie smakować? Czy ktoś w ogóle przyjdzie? Czy to dobry pomysł aby otwierać w okresie przedświątecznym? I nagle STOP, głęboki wdech i zaczynamy. Od samego początku klienci pytali: "Czemu lokal taki mały?", a nam zależało na tym by goście, którzy do nas przychodzą, poczuli się jakby przychodzili do naszego domu. Z każdym chcemy porozmawiać, każdemu doradzić w wyborze potraw, każdemu zasugerować skosztowanie nowych przysmaków, dostarczanych przez naszych dostawców z Włoch” – kontynuuje swoją opowieść Pani Magda.

 Składniki, które używane są  w kuchni „Piccantino” są sprowadzane z samej Kalabrii. Dzięki nim i domowym przepisom, przywiezionym z Włoch, klienci mogą zasmakować prawdziwie włoskiej,  pikantnej kuchni (stąd nazwa knajpki „Piccantino”). Ale oprócz dobrego jedzenia, klientów przyciąga klimat, który tworzy otoczenie. To niewątpliwie wystrój lokalu wystylizowany motywami rodem z Kalabrii oraz mnóstwo fotografii włoskich artystów. Całość dopełnia dyskretnie sącząca się z odtwarzacza włoska muzyka. Ale niewątpliwą atrakcją bywa sam szef Ettore, który  dba o nastrój i w przerwie pomiędzy przygotowaniem zamówionych dań gra gościom na gitarze i śpiewa.

Naszych klientów traktujemy jak przyjaciół,  a nie jak anonimowy tłum, który przychodzi, zjada, płaci i wychodzi. Gdy mąż ma chwilę wolnego czasu, wychodzi z kuchni do gości, chwyta gitarę i zaczyna śpiewać. Nie mówi dobrze po polsku, zatem swoją sympatię wyraża w dwojaki sposób: poprzez smaczne gotowanie oraz śpiew. Pomimo tego, że na płockim rynku działamy dopiero miesiąc, mamy już swoich stałych klientów, którzy przychodzą na obiad czy kolacje ale także przechodząc, zaglądają, by się przywitać i życzyć miłego dnia” – podkreśla z sympatią Pan Magda.

Zadowoleni klienci chętnie wracają do „Piccantino”. Organizują tu urodziny, imieniny czy towarzyskie spotkania. Może sprawia to fakt, że od progu można przenieść się do słonecznej Italii, na ścianie wiszą widoki z rodzinnych stron Ettore, w tle swoje przeboje grają włoskie gwiazdy, a w powietrzu unosi się zapach przygotowywanych włoskich potraw. Wystarczy zamknąć oczy i czujesz, że jesteś  we Włoszech.

Ciekawi tego kraju polscy goście dopytują się o śródziemnomorskie potrawy, wina, sposób spędzania niezapomnianych wakacji we Włoszech. Właściciele „Piccantino” dzielą się swoim doświadczeniem, podpowiadając, co warto zobaczyć oraz czego posmakować.

Pani Magda ze swoim mężem bez wątpienia robią wszystko, aby zdobyć sympatię płocczan i pozyskać  coraz większe grono stałych klientów.

 

Mamy nadzieję, że to się udaje, życzymy nowym płockim przedsiębiorcom powodzenia,    


TumskaNova

TUMSKA NOVA

Na skróty: